wtorek, 6 listopada 2012

Good Cop, Bad Cop

 Zalotka. Zawsze mnie dziwiło, że coś, co wygląda jak narzędzie tortur nosi tak zalotną nazwę :) Kiedyś wypadła mi z kosmetyczki, The Boy na to "Czy to nie powinno byc w kuchni?"
Wiele osób rezygnuje z niej, bo się po prostu obawia. I get it. Długie lata uważałam, że dam sobie radę bez niej, aż w końcu zaryzykowałam. Narzędzie przydatne, zwłaszcza krótkim i upartym rzęsom. Każdy marzy o firankach ala Penelope Cruz z reklamy, ale nie oszukujmy się, rzeczywistośc, w moim przypadku, jest lekko inna :)
Żałuję jedynie tego, że nikt nie powiedział mi o pewnej zasadniczej różnicy, dzięki której wszystko stało się prostsze i mniej straszne. Zalotka zalotce nie równa. 

Poniżej są dwie zalotki: moja pierwsza - Clinique, kupiona za grosze, a druga Shiseido, za trochę więcej groszy. Na pozór wszystko gra, takie same blablabla...

Clinique

Shiseido
 

Najważniejszą częścią zalotki jest silikonowa gumka, na której będą opierać się nasze rzęsy. Rolę odgrywa tu stopień jej twardości, a także kształt.



To co odróżnia dobrą i bezpieczną zalotkę od zalotki kiepskiej jakości to zaokrąglony kształt wewnętrznej gumki. Gumka u Clinique jest twarda i płaska. Wyobraź sobie swoje rzęsy ściskane na płaskiej powierzchni - nie dość że podkręcenie jest w kształcie kantu to jeszcze ryzyko, że rzęsy zostaną Ci hmm... w zalotce jest ogromne. Okrągła gumka natomiast dopasowuje się do kształtu rzęsy, która jest przecież okrągła i tym samym, dociskając zalotkę rzęsy są wyginane, a nie ściskane. 


Sukcesywnemu podkręcaniu służy również jak najbardziej zbliżony do naturalnego łuk / wygięcie zalotki, które dopasowuje się do kształtu oka. Ekipa Clinique nie zaszalała pod tym względem, natomiast Shiseido jest w użytkowaniu bardziej wygodna, ryzyko uszczypnięcia skóry czy dolnych rzęs jest minimalne. 

Po małym moich badaniach zauważyłam, że drogeryjne zalotki nie są dobre, produkowane na jedne kopyto. Dobre zalotki ma MAC, Shiseido, sławna Shu Uemura,Sephora czy Inglot. Niestety ceny ich są wysokie. Ubzdurałam sobie, że muszę miec Shiseido, ale cena 115 pln skutecznie mnie zniechęcała. Wpadłam więc na pomysł, że kupię zalotkę Shiseido wyprodukowaną na rodzimy, japoński rynek, bo tym samym powinna byc tańsza. I była! Wraz z przesyłką zagraniczną zapłaciłam za nią 39 pln. What?!

Ta czy inna - ma miec dobry profil, który będzie bezpieczny a tym samym spełni swoje zadanie. Zrób sobie przysługę i zainwestuj w dobrą zalotkę. Będziesz ją miała na lata ;) 

Kto ma zalotkę ręka do góry. 


 

14 komentarzy:

  1. Nigdy nie używałam, ale chyba po prostu nie mam takiej potrzeby:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam termiczną i bardzo ją sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z podgrzewaniem :) ta mi w zupełności wystarcza , a o termicznych malo wiedzialam jak kupowalam te ;)

      Usuń
  3. nie stosuję zalotki na co dzień, a na większe wyjścia zalotkuje mnie kosmetyczka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale i ja na codzień nie nadużywam, bo szkoda trochę rzęs :)

      Usuń
  4. Mam, ale nie używam - nie jestem z niej zadowolona. A Azjatyckie zalotki są zdecydowanie najlepsze :-) Tylko ceny są zabójcze. Może kiedyś sobie sprawię ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie ja ze swojej "zwyklej" nie bylam bo mialam wrazenie ze mi zaraz pourywa wszystko wiec dlugo dlugo nie uzywalam. zgadzam się azjatyckie są bardzo dobre :)

      Usuń
  5. Nie używam ;) odpowiednia szczoteczka i same się ładnie wywijają ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to masz farta ;) ja lubie mocno otwarte spojrzenie hehe

      Usuń
  6. oj nie mam:( ale w sumie bliżej mi do Twojego The Boya w tej Clinique przeraziła mnie ta sprężyna;D Jak bym miała kupić to też tylko Azjatycką;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ;D
      tak, jak juz masz miec jakas to kup dobrą.
      swoją drogą myślałam że wikeszosc uzywa niz nie uzywa hehe

      Usuń
  7. Dla mnie makijaż oczu bez zalotki to nie makijaż:) Wypróbowałam wiele, ale od kiedy kupiłam MACa i Shu Uemurę, to cała reszta może się schować:) Słyszałam, że ta Shiseido też jest dobra, ale nigdy nie miałam, więc nie ocenię. MAC i Shu są rewelacyjne, chociaż każdą z nich trzeba sobie "opracować", bo niby to to samo, a jednak troszeczkę inaczej trzeba obsługiwać każdą z nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak kupowalam te zalotke to wahalam sie pomiedzy Shu a Shiseido, bo wg recenzji i ocen ida leb w leb, trafila mi sie okazja cenowa na shiseido no i zapadla decyzja. Nie żałuję, ale Shu tez ktoregos dnia kupię :)

      Usuń

All the cool kids leave a comment

Flickr Images