piątek, 19 września 2014

TAG: If it all disappear ...

Commercial Photography

Śmieszny Tag, ale zachęcona postem Hexx od razu zaczęłam zastanawiać się nad tematem, i muszę przyznać, że kilka rzeczy przyszło do głowy momentalnie, a to oznacza że zyskują status – bardzo popularny w sferze kosmetyków– świętego graala. Będzie krótko i na temat. 

1. Alpha-H Balancing Cleanser with Aloe Vera – do znudzenia, mój bohater od lat kilku, mleczko do codziennego czyszczenia twarzy, które zmieniło stan mojej cery o 180 stopni. Z tłustej, moja cera w ciągu kilku miesięcy przeszła transformację na w-końcu-normalną (jestem mieszańcem obecnie), pozbyłam się regularnych wyprysków, poprawił się ogólny stan skóry. Nie żadne cudowne kremy, nie żadne serum, tylko kosmetyk do czyszczenia twarzy. Skład jest bardzo prosty, nie ma żadnych nadzwyczajnych pozycji w liście, które przyprawiałyby o ekscytację, dla niektórych jest „zwykły” lub „podstawowy” i za te pieniądze można kupić w drogerii coś „podstawowego”. O nie. Ma to coś co sprawia, że non stop ląduje w koszyku. Alpha-h to marka z paszportem australijskim, która zna się na rzeczy. Kilka słów o samym produkcie – ma biały kolor (bez perłowego połysku), nie pieni się w ogóle, zmywa się całkowicie, nie obdziera skóry z naturalnej powłoki, nie zapycha porów, nie ściąga skóry, jest delikatny bardzo, ale skuteczny, nie ma zapachu. Okazjonalnie kupuję coś innego, dla odmiany, odskoczni, żeby sprawdzić co w trawie puszczy, zawsze jednak zapas jest w szafce. Just in case. 

2. Molecule 01 by Escentric Molecules – mój zapach, miłość od pierwszego hmm..wejrzenia. Historia tych perfum jest raczej znana, long story short – ma tylko jeden składnik, który pachnie na każdym lekko inaczej. O flakonie nie ma co pisać. Często dostaję komplementy gdy je noszę, a jako ciekawostkę wspomnę, że zapach należy do World’s Top 3 Sexiest scents, statystyki prowadzone przez jakieś amerykańskie stowarzyszenie whatever… Dlaczego te? Bo mam wybredny i nie tolerancyjny nos, i mało kiedy kupuję perfumy. Mam swoje ulubione, jestem wierna zapachom, Prawie nigdy nie zmieniam. Nie jest to zapach do kupowania w ciemno. 

3. NARS Douceur – bardzo bezpieczny róż, który daje efekt kości policzkowych a’la Victoria’s Secret Angels. Dobry na cały rok, czy to lato czy późna jesień. Powoli kończymy, na pewno będzie następny. Jest to kolor z rodziny Benefit Dallas czy Tarte Exposed. Post o nim sprzed 60 lat. 

4. Lancome Natural Mouve – kredki do ust kojarzą mi się z latami 60’ :) więc armii nie posiadam. Jednakże znalazłam swój perfect match. Kolor praktycznie moich ust, a więc można poszaleć. Najbardziej lubię obrysowywać nim usta lekko wychodząc poza ich kontur, co oczywiście daje złudzenie optyczne pełniejszych ust ( sasasasasasa….) i na to zwykły balsam do ust który jest pod ręką, potęguje to tylko efekt naturalności Kredka jest mięciutka, ale trwała.

  Commercial Photography

5. Szklany pilnik – pilnik jest marki ACT, dostępny u konsultantów marki. Drobniutko zmielone szkło, dobrze piłuje, prawdopodobnie jest wieczny, jest elegancki, i nie daje dreszczy przy piłowaniu :))) Najlepszy pilnik na świecie. Tyle w temacie. 

6. MAC Coffee – kredkę lubię ze względu na kolor, trwałość mogłaby być lepsza, ale z bazą jest ze mną cały dzień. Ma piękny kolor brązu na co dzień, dość chłodny ale nie do końca, nie ma czerwonego podpigmentu jeśli można to tak nazwać, bo takich brązów nie znoszę. Awaryjnie można nią wypełnić brwi i też się spisuje. 

7. CO Bigelow Rose Salve – dostępny w salonach Bath&Body Works – słodko różana, dobra jakościowo wazelina, na noc aplikuję na usta i okazjonalnie lekko wysuszone lub otarte miejsca typu płatki nosa przy katarze itp. Nawilża, łagodzi, zmiękcza, wystarcza na bardzo długo. Nie jest to najlepszy balsam do ust na całym świecie, bo takiego ciągle szukam, ale jest wysoko na liście, będąc jednocześnie produktem typu multipurpose. 

8. Organique Anti-Age hair mask – nie sfotografowana - moment po zużyciu przed kupieniem. Proteinowa maska do włosów na bazie winogron, która jest pierwszą maską która faktycznie działa - efekt jest natychmiastowy, i to bez użycia silikonu. Naturalna maska, do której zawsze wracam i wracać będę.

A gdyby Wam wszystko szlag trafił, pierwsza rzecz którą bycie kupiły to..? :)


 

12 komentarzy:

  1. Maska Anti-Age z pewnością byłaby i na mojej liście:) Uwielbiam ją:) Zaciekawiłaś mnie bardzo tym mleczkiem i choć generalnie mleczek nie lubię, to dla tego zrobiłabym wyjątek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny TAG i fajnie, że go zrobiłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No bardzo jestem ciekawa tego zapachu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... możesz byc zaskoczona :) że az tyle a tak nie wiele :)

      Usuń
  4. Też zaczęłam nad tym myśleć, jak zobaczyłam ten tag u Hexx i wniosek w końcu był całkiem prosty - niestety chyba jeszcze nie mam takich rzeczy, wybrałabym może dwa produkty z kolorówki, ale z pielęgnacji zdecydowanie jeszcze szukam moich numerów jeden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukaj i dawaj znac :) musze powiedziec ze na tyle kosmetykow ile sie przewija non stop wybrac cos co nie rozczarowuje nigdy to na prawde wyzwanie, pytanie zostaje, czy my jestesmy taie wybredne czy rynek kosmetyczny taki kiepski ...

      Usuń
  5. Myślę, że byłby to tusz Lovely :) Tani i dobry! Może też kamuflaż Catrice? Ooo, jeszcze kredka na linię wodną od MaxFactor - idealna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy Tag :)
    Też używam EM Molecule 01 i powiem więcej kupiłam go w ciemno ;) przeczytałam gdzieś recenzję na jego temat i stwierdziłam że to jest ten zapach. Wcale się nie myliłam (nie wiedząc w sumie co kupuję:), że to będzie idealny zapach byłam nawet mile zaskoczona że jest aż tak piękny :)

    Kredka MAC Coffee do bólu ulubiona! najlepsza :D

    A tak na marginesie bardzo lubię Twój blog, to o czym piszesz i w jaki sposób ;)

    OdpowiedzUsuń

All the cool kids leave a comment

Flickr Images