poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Dior Skinflash Radiance Booster Pen 02 Candlelight


Dior Skinflash Radiance Booster Concealer Pen w kolorze 02 Candlelight, to jeden z ostatnich nabytków. Czego szukam i jakie są moje problemy - otóż od zawsze szukam pod oczy czegoś lekkiego, ze średnim kryciem i rozświetlającego, ale subtelnego, żadne tam Kardashian Glow. Nie mam problemów z workami i cieniami, ale mam lekkie zasinienia w samych kącikach, i to właśnie na ich rozjaśnieniu zależy mi najbardziej. Wiele z nas szuka często korektorów lub rozświetlaczy, które będą lekkie i nie będą wchodzić w załamania. Ale okrutna prawda jest taka, że dopóki mamy linie pod oczami, które są w mniejszym lub większym ruchu, to każdy korektor, za 20 zł i 200 zł, będzie zachodził nam w zmarszczki. Dlatego też, mając powyższe na uwadze, nie oceniam i nie skreślam korektorów pod tym względem, bo żeby nic się nie ważyło i nie wchodziło w zmarszczki moja twarz musiałaby wyglądać tak, że Barbie była by zazdrosna. Ten produkt to hybryda korektoru z rozświetlaczem, zamknięta w eleganckim, ciężkim metalowym opakowaniu z pędzelkiem. Jest to moja ulubiona forma zamknięcia produktu - nie jest wystawiony na światło i jest higieniczny. Pędzelek nie zacina się, jednym przekręceniem daje odpowiednią ilośc produktu na pędzelek, który wystarcza na 1 a nawet 2 podejścia. Pojemność produktu to szaleńcze 1,5 ml ... Na swoją obronę jednak ma to, że potrzeba naprawdę nie wiele aby pokryć obszar pod oczami, który i tak jest nie wielki.
 

Kolor, na który się zdecydowałam to 02 Candlelight, który ma bardziej żółte odcienie, 01 ma typowo różowe, ale takie się u mnie nie sprawdzają. Kolor 02 jest obecnie lekko za jasny nawet porównując resztę mojej skóry, natomiast pod oczy sprawdza się bardzo dobrze, faktycznie je rozświetlając. Konsystencja jest kremowa i bardzo lekka. Nałożenie na siebie dwóch warstw nie dodaje oczom lat, również nie wysusza cienkiej skóry, która w moim przypadku jest oryginalnie dość sucha. Zawsze jednak staram się i tak mieć wcześniej nałożony krem, tak na wszelki wypadek. Po nałożeniu czasami gruntuję wszystko jasnym cieniem do powiek, a to przedłuża trwałość w ciągu dnia o godzinę lub dwie. Sam korektor utrzymuje się w moim przypadku ok 6-7 godz, po czym wychodzi po angielsku nie zostawiając nie atrakcyjnych śladów swojej obecności. Miejmy jednak na uwadze to, że często w pracy dotykam twarzy, albo podpieram się albo jeszcze coś wyczyniam w nagłym przypływie "oh!" lub "o nie!", a to również odbija się na żywotności. Nie ma zapachu, więc nie drażni oczu.
 

Póki co mogę stwierdzić, że jest to najlepszy korektor z jakim zdarzyło mi się współpracować. Korektor oprócz pokrywania zasinień pod oczami spełnia ładnie swoje zadania maskując zaczerwieniani przy płatkach nosa, a także lekko rozświetlając górny kotur ust (cupid's bow). Nie nadaje się absolutnie na maskowanie niedoskonałości, źle się na nich trzyma, sprawia, że wyglądają dużo gorzej no i przede wszystkim przykuwa do nich uwagę. Jest to korektor typowo pod oczy i w miejscowe rozświetlenie, i tego się trzymajcie.

Zdjęcie przedstawia subtelne rozświetlenie kącików, na którym najbardziej mi zależało, daje naturalny i świeży efekt. Polecam osobom, które podobnie jak ja, nie mają za wiele do chowania i nie potrzebują pełnego krycia. Ja jestem bardzo zadowolona i chętnie kupię ponownie, jednakże tak jak i w tym wypadku, nie w cenie regularnej.

Czego używacie pod oczy? :)


 

24 komentarze:

  1. "Wiele z nas szuka często korektorów lub rozświetlaczy, które będą lekkie i nie będą wchodzić w załamania. Ale okrutna prawda jest taka, że dopóki mamy linie pod oczami, które są w mniejszym lub większym ruchu, to każdy korektor, za 20 zł i 200 zł, będzie zachodził nam w zmarszczki. Dlatego też, mając powyższe na uwadze, nie oceniam i nie skreślam korektorów pod tym względem, bo żeby nic się nie ważyło i nie wchodziło w zmarszczki moja twarz musiałaby wyglądać tak, że Barbie była by zazdrosna."

    Jestem Twoją wielką fanką za te słowa! W końcu KTOŚ otwarcie napisał kilka gorzkich, lecz jakże prawdziwych słów :)
    Mogę cytować? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, dziękuję że tu jesteś :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. A mnie cieszy, że tutaj trafiłam :) Wypatruję ciągle nowych postów i czekam niecierpliwe na każdy następny :)))

      Usuń
  2. Ja niestety mam cienie wiec dla mnie moze miec za male krycie. z drugiej strony, te monciej kryjace zawsze mi wchodza w zmarszczki i to tak, ze widac to na odleglosc kilometra.:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie to ogromny minus pełnego krycia,jest przeważnie cięższy w konsystencji..

      Usuń
  3. Fajnie, ze jestes zadowolona!
    Ja mam korektor Fake Up z Benefit, i tez jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląa bardzo sympatycznie. Ja używam w razie czego korektor z Deborah, choć najczęściej sam krem BB wystarcza. Nie mniej jednak zamierzam obadać kolegę Diora i YSL a potem może na któryś się skuszę :-) Nie mniej jednak po jednym z Twoich postów zakupiłam dziś pewien produkt, który zamierzam przetestować :-) Ale o tym innym razem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko musisz mi powiedziec co to ;D

      Usuń
    2. Za jakiś czas zobaczysz :-D Czytam Cię namiętnie, więc odnotowuje w głowie wszystkie potencjalne zachciewajki a potem czasem je nawet kupuję ;-)

      Usuń
    3. no dobrze, będą czekac :D ja też tak robię ale nie jestem w stanie wszystkiego kupic, ale za to zapamietam :D

      Usuń
  5. Miałam go kiedyś,chyba też w odcieniu 02 i bardzo go dobrze wspominam:) a pozniej kupiłam korektor Artedco i takiej samej formie i był rownie świetny,więc do Diora już nie wróciłam. Ale chyba odnowię tą znajomość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo a ja spróbuję Artdeco, przyznam, że patrzyłam na niego długo ale w końcu postawiłam na ten :0

      Usuń
  6. Też zazwyczaj zależy mi najbardziej na rozświetleniu kącików bo tam mam najwięcej sinego pigmentu chociaż podobnie jak ty nie mogę narzekać na tę strefę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. git :) jeśli dobrze pamiętam jakiś z Sephory dobrze się u Ciebie sprawdzał

      Usuń
    2. na chwilę obecną stanowczo za jasny dla mnie ;/

      Usuń
  7. Właśnie z tego powodu, że nie mam twarzy gładkiej jak laka i niestety mam rowy pod oczami, nie używam korektorów :P Nakładam podkład i w zupełności mi wystarcza do wyrównania kolorytu. Zawsze to jeden kosmetyk mniej ;)
    Podoba mi się jednak efekt, który daje ten od Diora, więc będę o nim pamiętać jeśli z wiekiem coś się u mnie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe człowiek dorasta do wielu rzeczy, wiem po sobie :D
      powiem Ci, że jakoś nigdy nie miałam w zwyczaju nakładac podkładu pod oczy, jakoś się niepoprawnie zachowywał, a że lubię testowac korektory to wiesz :)))

      Usuń
  8. Ciekawy produkt,spełnia swoje zadanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze, zeby być zadowolonym z produktu :)
    Ja sie kiedys skusilam na korektor pod oczy silnie rozswietlajacy z Inglota i za kazdym razem po jego zastosowaniu większość osób mnie pytała czy plakalam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha tego się pewnie nie spodziewałas :) Ludzie i ich skojarzenia :)

      Usuń
  10. Kochana, przepraszam, ze tak tutaj pytam, ale czy Ty mieszkasz w Krakowie? Będę ogromnie wdzięczna jak mi odpiszesz u mnie na blogu, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam takie pisakowe korektorowe rozświetlacze :) mam YSL i LaPrairie.. miałam Guerlain.. na Diorka więc i przyjdzie czas :D

    OdpowiedzUsuń

All the cool kids leave a comment

Flickr Images