niedziela, 18 listopada 2012

Hall of shame


Hall of shame czyli produkty, których nie polecam i nie kupię ponownie.

1. Bielenda Karoten masło do ciała. O nim pisałam TUTAJ. Kupiony w sierpniu i dopiero teraz, dosłownie, wymęczyłam. Po pewnym czasie zaczęłam miec nawet na przedramieniu dziwną wysypkę, suchą i wyczuwalną pod palcami, i wiedziałam, że to przez ten produkt, bo nic innego nie zmieniałam w pielęgnacji. Poza tym miałam dosc uczucia bycia Chodzącym Bydyniem Śmietankowym i to nie w pozytywnym niestety sposób.


2. Avon Super Shock mascara. Tusz do rzęs, kupiony z sentymentów oraz ze wspomnienia, że był dobry. Nie wiem co się stało z formułą albo czymkolwiek ale pierwszy tydzień rewelacja, drugi tydzień - po tuszu. Nie ma. Wysechł. Poza tym, że ładnie wydłuża i rozdziela to... plącze rzęsy (to brzmi niedorzecznie) ale tak jest! Zachowałam wiec szczoteczkę do rozczesywania po innych tuszach.

3. Prestige Ultimate Eye Definer w kolorze Blackest Black. Dostałam gratis gdy kupowałam tusz Prestige. Piękny głęboki czarny kolor, z drugiej strony na końcu ma fajną gąbkę do rozcierania. Gąbka ratuje wszystko. Kredka tak się rozmazuje, że strach w niej wyjsc bo będzie się pandą, nie wspominając o dniach kiedy jest wilgotne powietrze. Ona wręcz spływa :) Tak więc za darmo też jej nie chcę. 

4. Ziaja żel do nóg z kasztanowcem. Mam genetyczne obciążenia i skłonności do żylaków. Ten kosmetyk to lekki żart. Jest kompletnie bez sensu, nic nie daje. NIC. Nawet wyglądu skóry nie poprawia. Nie pachnie. Jest bezbarwnym żelem w celach żadnych. Może przyda się do drzwi, coby nie skrzypiały?

Jakie macie kosmetyki, których nawet wrogom nie polecacie? :)


 

14 komentarzy:

  1. oj to masło karoten to sobie już zapamiętałam po twojej recenzji:D żel ziaji też zapamiętam, bo od czasu do czasu lubię coś kupić do nóg. Mam też taką listę produktów i myślę, że zrobię podobną notkę, bo sama lubię takie czytać:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gut! ja też lubię, bo musimy sobie pomagac i oszczedzac nawzajem pieniadze ;D czekam więc z chęcią na Twoich "gamoni".

      Usuń
    2. no właśnie też tak myślę;D

      Usuń
  2. ja na dzień dzisiejszy nikomu wstępu do prawoznawstwa nie polecam ;D
    i tak się zastanawiam czy nie powinno być The hall of shame według zasady The noun of noun ;P ale ja zawsze z articles miałam problem ;P
    a ja akurat masło bielendy awokadowe lubiłam chociaż pod koniec zaczął mnie drażnić jego zapach i nie mogłam zdzierżyć.

    OdpowiedzUsuń

  3. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba skuszę się na tusz :D
    + obserwuje :D
    W wolnej chwili zapraszam do mnie !:)
    http://ghoostt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe - lubię Hall of Shame :-D
    Co do Avonu - tusze im się zupełnie popsuły i zostawiam je bez komentarza :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo widziałam pochlebnych opinii o tym maśle z bielendy, jak skończę to co mam w zapasie chyba się skuszę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie okropny, nie wchłania się tylko siedzi na skórze

      Usuń
  7. W zasadzie powinnam się cieszyć, że nic z tego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń

All the cool kids leave a comment

Flickr Images