piątek, 4 lutego 2011

Trochę prawie słońca :)










Lubię bronzery. NARS Laguna  i Chanel Solei Tan de Chanel, są dość drogie jak na moją studencką kieszeń, ale ciężko na nie pracowałam i zdobyłam oczywiście okazyjnie :) bo ja to tak mam, zamiast 3 "takich o" wolę jeden "wow"...
Moje próbki przedstawiają produkty w świetle dziennym, ale od razu mówię, że w sieci dostępne  są duże lepsze swatche, ale cóż :)

Nars Laguna - mam go już ponad dwa lata i niby się już kończy ale zostanie na pewno na kolejne pół roku. Jest to typowy puder brązujący, ma w sobie złote drobinki, widoczne na buzi w słoneczku. Naturalnie brązuje, na upartego do konturowania też przejdzie. NARS dostępny w Polsce tylko dzięki Allegro.

Chanel Soleil Tan de Chanel - (no co za nazwa...) najnowsza zdobycz, bronzer w kremie przechodzący w puder. Konsystencja co najmniej dziwna, ale bardzo fajna. Ma ładny zapach, owocowy, nie zapycha porów i nie uczula. Nadaje się dobrze do konturowania twarzy, jest matowy, mimo mikroskopijnych drobinek, które nie pojawiają się na buzi, jak już wszystko ładnie zaaplikujemy. Ciężko z nim podróżować bo jest taaaaaaaaki duży.Nałożony złym pędzlem może  wyglądać niekorzystnie, poza tym każdy najlepiej nakładać lekką ręką. Sądząc po ilości starczy prawdopodobnie na wieki...

Osobiście wolę Chanel z powodu braku drobinek, ale nie którzy to lubią przecież. Obydwa produkty cieszą się popularnością, także decyzja należy do Was. 
Bardzo fajną tańszą opcją jest bronzer firmy The Body Shop, w złotym opakowaniu. Bardzo naturalny, starcza na długo i w miarę dostępny.

Macie ulubione bronzery?



2 komentarze:

  1. super! ;)

    wpadnij do mnie! ;) zapraszam
    http://someefreedom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na mojej liście jest laguna, lubię bardzo Hoola Benefitu, pozdrawiam Kashya

    OdpowiedzUsuń

All the cool kids leave a comment

Flickr Images